Teheran wczoraj i dziś

kurtyna powietrzna W Teheranie bardzo wyraźne są zmiany dotyczące sytuacji kobiet. Niedawno, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, pojawili się tu damscy fryzjerzy. W sklepach można kupić kosmetyki, tusze do rzęs, kredki, szminki i pudry. Na ulicach pokazały się duże reklamy szamponów i balsamów (przedstawiają jedynie opakowania wyrobów). Przebojem rynku zabawkarskiego stały się niedawno lalki łudząco podobne do Barbie, ale szczelnie owinięte w czarny czador. Mimo surowych zakazów obowiązujących w Iranie kobiety mają znacznie większe prawa niż w większości państw arabskich. Mogą prowadzić samochody, własne firmy, być dyrektorkami instytucji państwowych i posłankami do parlamentu. Teheran to miasto, w którym wiele zakazów jest omijanych, np. alkohol można kupić, ale tylko u ludzi, którzy sami go produkują. Nie wolno oglądać amerykańskich filmów, lecz działają tajne wypożyczalnie kaset wideo. Coraz powszechniejsze są anteny satelitarne, choć stać na nie nielicznych, ponieważ pochodzą z przemytu, co kilkakrotnie podnosi cenę. Jeśli do ich właścicieli dodamy znajomych i sąsiadów, to krąg osób mających dostęp do zachodnich stacji telewizyjnych robi się spory. Kontrole Strażników Rewolucji rzadko kończą się karą, gdyż można liczyć na ostrzeżenie ze strony zaprzyjaźnionego policjanta. Symbolem irańskiej „odwilży" stał się prezydent Mohammad Chatami (w wyborach prezydenckich w maju 1997 r. pokonał konserwatystę Alego Akbara Natek-Nuriego; masowo głosowały na niego kobiety i młodzież). Mimo że fundamentaliści islamscy nadal pozostają główną siłą polityczną w kraju, nowy prezydent łagodzi surowe prawa. Wyraża również chęć dialogu ze Stanami Zjednoczonymi, co jeszcze kilkanaście lat temu byłoby nie do pomyślenia.